Niech Bóg będzie uwielbiony w tym, czego doświadczyliśmy.
Świadectwa te są dowodem
 na to, że Bóg jest dla nas wielkoduszny.
Imiona osób zostały zmienione.

Świadectwo uczestniczki rekolekcji w Tarnowie.

„Nie zacznę tego listu z efektem WOW, ale nie za bardzo wiem, jak takie coś zacząć… Były to moje pierwsze rekolekcje w tej wspólnocie. Inni mogą je porównać do poprzednich, które prowadziła s. Iza, ale ja nie miałam okazji jej poznać. Może to i lepiej, bo zawsze przyda się opinia, która nie będzie odnosić się do przeszłości, ale będzie skupiała się na wydarzeniach tych kilku dni. A działo się dużo.
Zacznę może od samego początku. Powitanie – tym siostra zdobyła moje… zaufanie(?), nie wiem,  jak to opisać, ale chodzi o to, że ja nie za bardzo przepadam za zdrobnieniem mojego imienia. Mam 17 lat i od jakiegoś czasu nauczyłam się liczyć na siebie i w wielu sytuacjach radzić sobie sama… przeważnie w rodzinie, domu… Gdy wszyscy zaczęli się witać na korytarzu, pamiętam jak siostra zapytała się mnie o imię. Odpowiedziałam „Magda”, po czym siostra od razu mnie uściskała i powtórzyła moje imię, ale już jako zdrobnienie „Magduś”. I tak jakoś poczułam, że było to w pełni szczere, przepełnione wręcz miłością, przez co nie brzmiało sztucznie, jak w niektórych przypadkach (rodzina, znajomi) i mogłam odczuć czystą radość z tego spotkania, choć od przekroczenia progu minęła zaledwie minuta. Dziękuję za to. Naprawdę. Do tej pory uważałam to zdrobnienie za coś, co okazuje pewną słabość, mniejszość, dziecinność mojej osoby, ale dzięki siostrze wiem, że można mówić do kogoś zdrobniale i tym samym obdarzać go niesamowitą dawką miłości.
Dalej była integracja. Przyznam się, że jako osoba aspołeczna najbardziej to chciałam stamtąd wyjść i wrócić do pokoju, żeby tylko nie musieć rozmawiać z innymi, czy być w centrum ogólnej uwagi. Cały czas sobie powtarzałam, że przecież po coś tu przyjechałam. Trochę bez sensu byłoby nie skorzystać z tej okazji, zwłaszcza, że jestem tu z własnej, nieprzymuszonej woli. Dlatego ciągle się przekonuję do nawiązywania nowych znajomości. Dlatego starałam się wyciągnąć coraz więcej wniosków i efektów z kolejnych integracji. Chyba mi się udało …chociaż w małym stopniu, ale jednak. Zapoznałam się ze wszystkimi, uczestniczyłam we wszystkich zajęciach grupowych i szczerze mówiąc, coraz bardziej przekonuję się do ludzi. Za to też dziękuję. Wiem, że przede mną jeszcze długa droga w tym kierunku, ale i to tak się liczy. Bardzo.
Koleją rzeczą do której się przekonałam to cisza. Może nie całkowicie, ale odrobinę bardziej zaakceptowałam. Zwłaszcza Mszę św. recytowaną. Dla mnie, osoby która od blisko 1,5 roku śpiewa psalmy i nie wyobraża sobie życia bez muzyki, wiadomość o sposobie przeżywania wtorkowej liturgii była czymś, co ciężko było przyjąć. Jednak podczas niej (Mszy św.) zaczęłam bardziej skupiać się na słowach, jakie wypowiadam. Zmiana ta bardzo mi pomogła w głębszym doświadczeniu Komunii świętej, pewnie to też za sprawą obu Jej postaci, ale z pewnością było to też zasmakowanie ciszy.
Ciekawe też było doświadczenie pierwszej adoracji, aczkolwiek wolę w tym czasie śpiewać pieśni lub słuchać rozważań przygotowanych na tą okazję. Dlatego bardziej podobała mi się adoracją wtorkowa. Myślę, że inni też sądzą, że ze śpiewem jest lepiej. Nie chodzi o to by wypełnić nim całą adorację, ale by on nas przez nią, przez ten czas prowadził. Jest wiele pięknych pieśni, którymi można się modlić się jeśli, zabraknie słów. Zawsze warto z nich skorzystać. Poza tym widać, że każdy tutaj uwielbiał wspólnie grać i śpiewać na cześć Pana, a skoro ten aspekt nas łączy to może to w przyszłości wykorzystać jeszcze owocniej.
Kończę ten …list, świadectwo…, dziękuję za ten czas: wyciszenia, otwarcia się na ludzi, na Słowo Boże i zachętę do lektury Pisma Świętego, bardzo skuteczną. Dziękuję za otwartość, życzliwość, dobroć, miłość i wszystko inne, czym obdarzyła mnie siostra od samego początku. Za niedługo wrócę do domu. Wiem, że nie zawsze będzie tam tak, jak tutaj. Ale nie szkodzi, bo i tak będę pamiętać o tych kilku dniach w styczniu w Tarnowie. I wciąż będę chciała na te rekolekcje wracać. Do tych emocji, osób, Boga.
Bóg zapłać za te rekolekcje”. Magda

Świadectwo uczestnika rekolekcji w Otwocku.

„Dni skupienia jakie przeżyłem dotąd, to najlepsze chwile w moim życiu. Wszystkie punkty programu tworzyły jedną i niepowtarzalną kompozycję. Niezwykła była atmosfera: rodzinna, przepełniona miłością. Do jednych z najpiękniejszych chwil w moim życiu mogę zaliczyć wtorkową adorację, która w moim życiu zmieniła wiele. Doświadczyłem czegoś niezwykłego. Chwila zadumy podziękowań, przeprosin, prośby wzruszyła mnie wewnętrznie. Jednak to, co uważam za jedną z niezwykłych chwil w moim życiu, nastąpiło na tych rekolekcjach chwilę po adoracji. Po zakończeniu jej, pomodliłem się i wyszedłem. Wychodząc spojrzałem w krzyż wiszący obok kaplicy i nie zdejmowałem z niego wzroku. Coś, a może raczej Ktoś, kazał mi zaczekać na płaczącą na adoracji koleżankę. Kiedy wyszła zwróciłem na nią uwagę i uznałem za stosowne powiedzieć słowo wsparcia. Naprawdę nie przypominam sobie takiej sytuacji w moim życiu, to było coś niezwykłego. Z całego serca dziękuję Bogu, że znalazłem się na właściwym miejscu i we właściwym czasie, bo to wydarzenie uświadomiło mi kim jestem, a przede wszystkim, kim jest Bóg”. Marcin

Kolejne świadectwo w Tarnowa.

„Pierwszy raz na rekolekcjach byłam w 2016 r., można powiedzieć, że przy nich starałam się bardziej dorosnąć. Według mnie jest to jedna z piękniejszych form poznania Ojca i dobrych ludzi, którzy zostają potem naszymi przyjaciółmi, jeśli otworzymy nasze serce. Rekolekcje które odbyły się w ostatnich dniach 20. – 23.01, były wyciszeniem, skupieniem, piękną modlitwą, niesamowitym doznaniem i inspiracją do pogłębienia wiary. Na moich pierwszych rekolekcjach byłam bardzo zagubiona w tematyce wiary, można powiedzieć, że nie rozumiałam do końca, w co wierzę, a raczej w Kogo. Jednak to spotkanie wtedy pokazało mi, że można inaczej, że jest w tym jakiś głębszy sens. Obecna rekolekcje dały mi poznać siebie. Bałam się tego, jednak poznanie siebie może być piękne. Wiem, co muszę zmienić, a czego nie zmieniać. Jestem dla Boga i jestem ważna. Jestem dla ludzi i to jest ważne. Jestem dla samej siebie i to jest ważne. Odkrywam siebie na nowo. Miałam wiele ciszy i to pogłębiło wiarę w Boga, miłość do Niego. Dziękuję Bogu i każdemu człowiekowi”. Sandra

Świadectwo uczestniczki rekolekcji w Tarnowie.

„Przyjechałam na rekolekcje nie znając prawie nikogo. Pomimo tego, że były to moje drugie rekolekcje, to wiele osób zdążyłam już zapomnieć. O Nim też zapomniałam. Pamiętałam tylko imię. Od razu podszedł i się przywitał. Cieszył się, że przyjechałam. Nie widział tego, że Go ignoruję. Chociaż w sumie, to chyba widział i dlatego cały czas chciał ze mną rozmawiać.

Pierwsza noc. Wtedy odbyłam z Nim długą i szczerą rozmowę. Wyjaśniłam, dlaczego urwał się nam kontakt. powiedziałam, co u mnie słychać, a On opowiedział mi o sobie. Na nowo Go polubiłam. Zaufałam Mu… Opowiedziałam o moich problemach, a On mnie przytulił, uspokoił i zapewnił, że wszystko będzie dobrze. Był przy mnie przez całą noc. Pilnował mnie, żebym spała spokojnie. Rano mnie obudził. Siedział koło mnie na modlitwie, zjadł przy mnie śniadanie i wypił herbatę. Cały czas do mnie mówił. Uśmiechał się. Zachęcał do poznania innych, żebym nie była smutna…

Pierwsza adoracja w ciszy – siedział za mną, chociaż obiecał, że będzie obok mnie. Czułam Jego brak. Pustkę… Niby nie powinnam, bo przecież był. Ale za mną. Nie koło mnie… Powiedział mi, żebym zaufała i się pomodliła szczerze. Żebym opowiedziała o wszystkich moich problemach, myślach, które mnie dręczą…

Potem było lepiej. Kilka razy dziennie ze mną rozmawiał, codziennie przy mnie był, gdy spałam i głaskał mnie po głowie. Kiedy budziłam się ze strachu w nocy, On mnie do siebie przytulał i zapewniał, że to tylko koszmar.

Zmienił moje zdanie na temat Mszy Świętej recytowanej. Powiedział, że to nic strasznego, a wręcz coś niesamowitego. Jednak trochę się bałam. Bałam się, że usłyszę z Nieba coś, czego nie chciałabym usłyszeć. Powiedziałam Mu o tym, a On tylko się roześmiał i powiedział, że nie mam się czego bać. Jednak dla pewności poprosiłam Go, by był ze mną cały czas, siedział koło mnie.

Wytłumaczył mi sens Komunii Świętej przyjmowanej pod dwiema postaciami. Udowodnił mi, że mam wielkie szczęście, że mogę Go przyjmować. Wystarczy być tylko w stanie łaski uświęcającej i oczywiście tego chcieć. Od tamtej pory Komunia Święta stała się dla mnie szczególnym sakramentem. Przed rekolekcjami przyjmowałam komunię świętą dość rzadko. Wiedziałam, że On ucieszył się widząc, jak bardzo zmieniło się moje zdanie i dlatego ciągle chodziłam uśmiechnięta.

Kolejna adoracja. Tym razem połączona z osobistym błogosławieństwem. Wtedy nie było Go przy mnie. Czułam się z tym źle. Pojawił się dopiero wtedy, gdy klęknęłam przed Najświętszym Sakramentem, a Ksiądz w Jego imieniu mnie pobłogosławił. Wtedy jeszcze mocniej poczułam Jego obecność. Spłynął na mnie i pobłogosławił. Już nie przez osobę Księdza… Powiedział mi, że mnie kocha i że jestem niesamowicie silna.

W tamtym momencie wszystko Mu wybaczyłam. Każde problemy, trudności, śmierć mojego dziadka… To, że go zabrał ode mnie. Dał mi wewnętrzną radość i myśl, że z moim dziadkiem jest wszystko dobrze. Pomógł mi się podnieść i na nowo uwierzyć w siebie. Od tamtej pory widziałam Go wszędzie.

Kiedy Siostra opowiadała, czułam się wtedy niesamowicie. Czułam, jak ogarnia mnie wewnętrzne ciepło i taka myśl, że nic mi nie grozi. Że muszę Siostry słuchać, a potem przemyśleć to, co Siostra powiedziała. W każdym słowie czułam obecność Boga. Czułam, że jest On zadowolony z tego, że Siostry słucham i że przyjmuję do siebie wszystko to, co Siostra mówiła. To mnie bardzo zmieniło…

Dziękuję za te trzy dni wspólnej pracy nad sobą. Dziękuję za każde słowo skierowane do mnie, za każde zadanie, każdą rozmowę, Msze Święte. Za nowe doświadczenia związane z wiarą, tak jak np. recytowana Msza Święta. To na pewno nie były zmarnowane trzy dni z mojego życia, bo wiele rzeczy sobie uświadomiłam i potrafię teraz dojrzalej patrzeć na siebie i swoją wiarę. Potrafię dawać moje świadectwo innym i opowiadać o Bogu, bo teraz już się tego  nie boję”. Wanda

 

 

Już niedługo…
close slider
  • pt
    07
    Cze
    2019
    nie
    09
    Cze
    2019
    19:00CZĘSTOCHOWA

    Zapraszam Cię na czas spędzony z Jezusem. Będzie to okazja, by uciszyć swoje serce, słuchać Bożego Słowa i otworzyć się na spojrzenie na siebie, Boga i innych w świetle Bożych słów. Każdy uczestnik może w tym czasie skorzystać z towarzyszenia ( rozmowy o tym, jak Pan prowadzi ). Jeśli masz w sobie takie pragnienia to zapraszam. W planie skupienia: Eucharystia, możliwość spowiedzi, wprowadzenia w modlitwę, okazja do rozmowy. Szczegółowe informacje i zapisy: 608 010 999.