Serce Jezusa – Źródło Miłości …

img_1279                Człowiek, któremu uda się dotrzeć do źródła, może się napić świeżej wody; wody czystej, bijącej z głębi i szukającej ujścia. Źródło, fenomen natury, dla potęgi jaką kryje w sobie, musi znaleźć ujście. Im zasobniejsze jest źródło, tym więcej wody wylewa się na powierzchnię; z głębokości ku powierzchni droga daleka, dlatego strumień, mający początek w źródle dostosowuje swój bieg do tamtych parametrów. A cóż powiedzieć jeśli głębia i zasoby są tej miary, jaką kryje Najświętsze Serce Zbawiciela? Kto zbada jaki strumień łaski i miłości z tej głębi już wypłynął, jaki płynie i jeszcze może wypłynąć? Człowiek szukający miłości na swoim etapie dziejów, nie znajdzie innego, cudowniejszego źródła niż Serce Boga-Człowieka, które zostało otwarte włócznią żołnierza na Kalwarii. Wypłynęła z Niego natychmiast Krew i Woda; co znaczy, że w tym samym geściemiłosierdzia zostaliśmy obmyci i oczyszczeni z brudu grzechów. Wiele czasu minęło, mnóstwo pokoleń tej ziemi odeszło ku wieczności, a niewyczerpane Źródło Bożej Miłości i Miłosierdzia bije i jest wciąż żywe. Płynie z niego ku nam niesamowity strumień Bożych zmiłowań, Boskiej miłości i wszelkich łask.

 

Cześć Objawionej Miłości i chwała Boskiemu Sercu daje przedsmak picia ze źródła wody żywej. Nasze tęsknoty i pragnienia tylko Boskie źródło może zaspokoić. Nasze rany i boleści, to źródło może uleczyć. Nasz niepokój i beznadzieję, to źródło wchłonie w swój życiodajny strumień. A więc jakby nie patrzeć, Serce Zbawiciela jest jedynym znakiem, pod którym ludzie odnajdują i mogą zaspokoić swoje najgłębsze pragnienia, do których niewątpliwie należy pragnienie miłości i sensu życia.

Kiedy Uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa wypada w miesiącu czerwcu, mobilizacja do modlitwy i ufności jest spotęgowana. Dlaczego? Bo Serce Jezusa mówi do nas: daję wam Moją miłość i moje przebite Serce; daję wam schronienie i prowadzę do krynicy czystości i łaski; otwieram przed wami bezmiar Mojego miłosierdzia – przyjdźcie i kupujcie, bez płacenia za wino i mleko, przyjdźcie… Tak woła Miłość Ukrzyżowana i otwarta! Tak zachęca Dobroć – szczera i bezinteresowna! Tak się ofiaruje Bóg – pełnia łaski i miłości!

A gdzie jest człowiek? Gdzie prostaczek i uczony, wiedziony zdrowym zmysłem moralnym, który przyjdzie i uklęknie przed źródłem, by zaczerpnąć wody dającej życie wieczne? Gdzie jest ten słaby i chory, który powinien szukać uzdrowienia swojej duszy przy wodzie tryskającej ze strumienia łaski? Rozeszli się współcześni paralitycy do poczekalni domorosłych, niekonwencjonalnych lekarzy, zamiast przyjść do Tego, który ma Moc przywrócić życie i zdrowie. Po co tam poszli ludzie słabi i chorzy na duszy spragnionej Boga? Poszli ponieważ słyszeli, że tam jest ktoś, kto potrafi im pomóc. Słyszeli – powiadasz? A dlaczego nie chcą słuchać mojej nauki i mojego wezwania, zapytałby Jezus – przecież wołam od zawsze: Pójdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a ja was pokrzepię... nie słyszeli tego zaproszenia? Nie znają Mnie jako Króla Miłosierdzia i Lekarza dusz? Dlatego pozostaną chorzy i nie będą mogli powrócić do zdrowia. Człowiek zwycięża i znosi wiele, jeśli wie… dlaczego cierpi, dlaczego jest chory i kto go może uzdrowić. Ja JESTEM… od wszystkich bólów ducha i ciała. Ja sprawiam radość uzdrowionych i nadzieję cierpiących, Ja, który pierwszy szedłem drogą krzyża i nowego Życia dam wam wszystko, o co tylko prosić Mnie będziecie.

 

Jeden moment wystarczyłby człowiekowi, żeby mógł pojąć jak bardzo jest kochany. Jedno spojrzenie na gorejące ognisko miłości wystarczyłoby komuś, kto szuka takiej miłości, jakiej pragnie serce człowieka, a nie jego zepsuta natura. Bóg nie wstydzi się żebrać o miłość. Ten, który jest Miłością objawia się na tysiączne sposoby, żeby każdy chciał i mógł zauważyć strumień i bezmiar Jego Ofiary mającej swe źródło w miłości. Jeśli w świecie dróg można pobłądzić, znaleźć kręte w miejsce prostych, wybrać nie ten kierunek na skrzyżowaniu – to o ile większą pomyłką jest źle pojęta i przeżyta miłość. Oszukane serce, złamane życie, zawiedzione nadzieje – tyle bowiem kosztuje pomyłka w sferze ducha. A Bóg niezmiennie, od początku mówi KOCHAM przez swoje dzieła, przez powołanie nas do istnienia, poprzez miejsce, jakie nam przygotowuje w niebie. Najpełniej jednak objawił swą miłość w Jezusie Chrystusie.

Moja miłość to Chrystus! Jego miłość – to Krzyż i przebite Serce. Czego nie wypowiedziały słowa, to dopełniła Ofiara. Umarłem za ciebie… Byłeś tak ważny dla Mnie, że wziąłem cię na swe ramiona i już nie puszczę z objęć mojej miłości – mówi Bóg. Człowiek wiary przyjmuje dar Boskiej miłości i łaskę potrzebną do zbawienia; człowiek zbuntowany albo odrzucający dar jako niegodny siebie, nadal szuka sensu egzystencji i próbuje różnych kombinacji na udane życie. Kto za miłość oddałby cały majątek, pogardzą nim tylko. Miłość jest darem z siebie, a nie towarem do sprzedania lub nabycia. Serce nie zna ceny innej jak tylko ofiarowanie. Oddać swe serce tzn. powierzyć siebie Temu kogo kochamy. Bóg umiłował pierwszy. Miłością wieczną i pełną, człowiek jest do takiej miłości powołany i ma do niej dorastać. Trudna jest to sztuka, ale nie jest niemożliwa. Wystarczy postawić przed oczy ideał miłości, jakim jest Najświętsze Serce Jezusa, najpierw uczyć się od Niego, a potem jak On składać siebie w ofierze. Cena, jaką Jezus zapłacił za swoją miłość ku nam, objawia się w krzyżu, ale zwycięstwo jakie odniósł to klucz do nieba i mieszkanie dla każdego z nas.

 

Wezwania Litanii do Najświętszego Serca Pana Jezusa mogą stać się dla duszy źródłem wiedzy o tajemnicy Boga. Wezwanie niczym parawan zasłania, a przy wnikaniu w tajemnicę – odsłania, niezgłębioną tajemnicę miłości Boga ku ludziom. Świat bowiem stawia  przed sercami spragnionymi miłości jedynie fikcję albo namiastkę i to jeszcze źle pojętej miłości. Bóg natomiast wzywa do przyjęcia jedynego daru, jaki tylko może zaspokoić głód miłości absolutnie każdego człowieka. I na tym polega różnica. Świat narzuca – Bóg proponuje. Świat fałszuje obraz miłości – Bóg przedstawia jej najpiękniejszy wzór i źródło, jednakowo dla wszystkich otwarte i dostępne. Problem w tym, co przyjmiemy i za czym pójdziemy? Boleści bezbożnego są mnogie, ale cierpień teraźniejszych nie da  się porównać z chwałą jaka ma się objawić w życiu tych, którzy poszli za Prawdą.

 

Serce mojego Boga jest dla mnie otwarte. W Sercu mojego Boga mam wszystkie możliwe do przyjęcia łaski. Odkrywam ze zdumieniem, że Stwórca wszechświata chciał mieć ludzkie, nasze serce; chciał je niejako położyć na dłoni – jak przedstawia to jeden obraz Serca Jezusa, abyśmy mogli czerpać z niego ogień, i święty żar, i łaskę, i dobroć, i miłość… Apostoł Jan, który tylko przez chwilę spoczął na sercu Jezusa, okazał się jednym z najlepiej rozumiejących Boga uczniów. Dzisiaj przyszła kolej na ciebie i na mnie. Połóżmy głowę na bijącym miłością Sercu Boga, aby w naszym sercu mógł zapłonąć ten ogień, jaki Jezus przyniósł na ziemię.

Boskie Serce Jezusa, rozpal serca nasze ogniem Twej miłości

tą modlitwą upraszajmy, sobie i innym, łaskę poznania i umiłowania Boga,

Ojca, który w Jezusie ofiarowuje nam swą miłość,

a w Jego Najświętszym Sercu bije dla nas nieustannie źródło tej Boskiej miłości.

Serce Boże – bardziej niż serce człowieka – kocha i chce być kochane!

Tylko tyle. Odpowiedź wyśpiewali ojcowie nasi:

Kochajmy Pana, bo Serce Jego, żąda i pragnie serca naszego.

Dla nas Mu włócznią boleść zadana, kochajmy Pana, Kochajmy Pana!