Zmartwychwstanie…

…nie jest prostym zaprzeczeniem Krzyża… ale są to uwielbione rany…

Nie, naocznym świadkiem jego wskrzeszenia nie był nikt; my wszyscy jednak, którzy w Niego wierzymy, jesteśmy powołani do tego aby być Jego świadkami, gwarantami, żywymi dowodami tego, że On żyje. Przestrzenią jego wskrzeszenia nie jest zatem tylko to niewielkie ciasne miejsce w jerozolimskiej skale: przestrzenią Jego wskrzeszenia ma być nasze życie, nasze wnętrze,  nasze relacje.

Wskrzeszenie nie jest odpowiedzią na pytanie „ co się stało ze zwłokami”, lecz na pytanie co się stało z nami, kiedy nasze życie przeniknęła rzeczywistość Jego życia. Chrystus działa, jest żywy- i w twoim,    i w moim życiu, w naszej wierze, w naszej nadziei, w naszej miłości, w naszej historii.

Ukochany Papież, święty chodzący naszymi ulicami :)

Czasami brakuje mi… bliskich, bezpośrednich spotkań – tak tego, chyba najbardziej. Wiem, że jest z nami teraz inaczej: z  polską młodzieżą, rodzinami, każdym Polakiem. Chciałabym jak dawniej usłyszeć jego piękny głos, zobaczyć zatopioną w Bogu twarz… i doświadczyć tej mocy Ducha jaką promieniował – ten Święty żyjący pośród nas tak całkiem niedawno.

Wtedy 12 lat temu płakał prawie każdy, bo pozostawił po sobie pustkę i żal. Przy nim czuliśmy się bezpieczni, kochani i wyjątkowo ważni.

– On po prostu tak kochał jak wiedział, i wierzył że jest Kochany.

Maryja, Anioł i moje „tak”

            W wielkim skrócie było tak: USŁYSZAŁA  ZAUFAŁA I WYDAŁA NA ŚWIAT.

Właściwie tyle to potrafi prawie każda kobieta, która usłyszy, że jest kochana… zaufa, zawierzy siebie, dziecko, swoje losy i spełni swoje zadanie, posłannictwo, misję…

Ale dzisiaj nie wiadomo co jest trudniejsze bo ciężko nam usłyszeć co mówi Bóg, o co prosi, do czego zaprasza, równie niełatwo nam zaufać, zawierzyć, dać się poprowadzić.

Więc to wolimy pomijać, za to chcemy dawać Boga światu- to takie chlubne i ważne zadanie… i do tego prawie się pchamy zapominając o wstępnych warunkach i wtedy ryzykujemy, że damy falsyfikat, podróbę, substytut i co wtedy z naszą misją, zadaniem i odpowiedzią: ”oto ja…. …jaka ja? ” zasłuchana…? zapatrzona…? oddana…?

Cieśla mówiący milczeniem

Dlaczego nie zapisano w Ewangeliach ani jednego Jego słowa…. tak jak i słów wielu apostołów?

Czy słowa nie są ważne, czy słowa nie mają mocy czy nie mają sensu… czy tylko niektórzy mają do nich prawo…? nie to nic z tych rzeczy, po prostu są czyny ważniejsze od słów i te drugie wtedy zostają w cieniu.

Mówić trzeba i milczeć trzeba ale najpierw trzeba żyć, prawdziwie żyć… i po takim życiu zostanie ślad.

Głos Boga, cisza pustyni i nasze 40 dni…

Czasu niewiele a może wiele bo mamy 960 godzin..to sporo.

Część z nich prześpimy nocami… ale reszty szkoda by było…. tak szkoda bo nie usłyszymy głosu wołającego Boga. Może powiesz, że znasz ten głos i wiesz co mówi w Słowie każdego Wielkiego Postu tak , ale…. w tym roku Ty jesteś inna a żywy Bóg się nie powtarza… tylko słuchaj i bardzo chciej usłyszeć bo ten czas się nie powtórzy a to chodzi o Paschę byś przeszła ze śmierci do życia i żyła…. jak On.

Eleonora zaprasza na imieniny :)

22. portret Eleonory MotylowskiejPytanie podstawowe: kto jest ważniejszy gość czy solenizantka? Odpowiedź znamy wszyscy dla gości solenizantka, dla solenizantki goście… każdy więc się jakoś stara…

Jako gość możesz przygotować prezent, oczywiście taki, który sprawi ogromną radość, może będzie milą niespodzianką, która oczaruje i wprawi w zdziwienie… że aż tyle, że aż tak… i wtedy lepiej się też poznacie bo Ona doświadczy, że jest ważna, że dla niej się starasz, że tobie na Niej zależy,  może nawet bardzo…

Imieniny już za kilka dni, Eleonora jest już gotowa. Przyjęcie przygotowane tak by każdy z gości poczuł się  wyjątkowo ważny.

A Ty szykujesz już swoje serce na to wyjątkowe spotkanie?

„Celem moim- służyć Bogu i ludziom”

27.Grobowiec rodzinny Motylowskiech   Od 9 do 17 stycznia trwa nowenna przed 85 rocznicą śmierci założycielki Zgromadzenia Sług Jezusa, Matki Eleonory Motylowskiej. Kolejna nowenna w bardzo krótkim czasie, bo przecież niespełna miesiąc temu rozpoczął się rok dziękczynienia po dziewięcioletniej nowennie przed setną rocznicą śmierci błogosławionego Ojca Honorata Kożmińskiego. Może ktoś zapytać, i pewnie będzie miał w tym dużo racji, po co rozpamiętywać czyjąś śmierć? Sprzed tylu lat? Przecież teraz są inne czasy, inna rzeczywistość, inni ludzie… ale problemy jakby cały czas takie same, odsłaniane może tylko trochę w innych barwach niż przed 100 czy 80-ciu laty.

Czytaj dalej